Stanęłam przed małą miejscową restauracją "Century" czekając na "cycastą, zakręconą kowbojkę z blond krótkimi włosami", którą słowo w słowo tak opisał Chuck.
Ktoś z tyłu puknął mnie delikatnie w ramię.
- Pani Rain? - zapytał, skrzeczący kobiecy głos.
Odwróciłam się na pięcie i zobaczyłam kobietę z wydatnym biustem, całkiem ładnymi rysami twarzy, włosami przystrzyżonymi równo z brodą i pełnymi ustami.
Uśmiechnęłam się ciepło.
Usiadłam wraz z kobietą przy małym rzeźbionym stoliku, na którym stała świeczka.
- Jodi Billingham - powiedziała, podając mi dłoń nad świeczką.
Ścisnęłam ją przyjaźnie, uśmiechając się.
- No Pani Rain, proszę mi opowiedzieć czego potrafi Pani dokonać w kuchni, Chuck strasznie Panią wychwalał, ma szczęście, że wierzę mu na słowo.
- Tak naprawdę to nigdy nie pracowałam w takim zawodzie, moje potrawy to jedynie kuchenne eksperymenty - jęknęłam, zastanawiając się czy powinnam być szczera.
- Cieszę się, takie są najlepsze. Zacznie Pani od jutra. Widzimy się o ósmej, skończy Pani pracę około 14. Adriane, jeżeli będziesz miała jakieś pytania, śmiało. Nie jestem wredną szefową, choć niektórzy mnie za taką mają - powiedziała, uśmiechając się i ukazując równe, białe zęby.
- Jasne, dziękuję, do zobaczenia.
Wstałam od stolika i pożegnałam się z całkiem sympatyczną nową szefową.
Postanowiłam, że zrezygnuję z taksówki i nie tylko dlatego, że chciałam oszczędzać, ale po prostu chciałam się przespacerować.
Z małej kopertówki wyjęłam komórkę i wybrałam numer do Chucka.
- No i jak? Znalazłaś cycastą kowbojkę? - zapytał szyderczo.
- Chuck, daj spokój, jest naprawdę w porządku, zaczynam od jutra - powiedziałam, zanosząc się śmiechem.
- Gdzie jesteś? - zapytał, zmieniając ton głosu.
- Właśnie wracam do domu.
- Pieszo?
- Tak, czemu pytasz? - zapytałam.
- Jest późno, martwię się, proszę napisz kiedy dotrzesz do domu, obiecuję, że jutro się widzimy.
- O 14 kończę pracę - wtrąciłam.
- Podjadę po Ciebie.
- Chuck, zastanawiałam się nad sprzedażą domu - powiedziałam szybko, gryząc się w język.
- To dobry pomysł, jeśli chcesz możecie zatrzymać się u mnie do czasu aż nie znajdziesz nowej oferty, naprawdę czasami jest nudno mieszkać samemu w wielkim domu z psem - jęknął.
- Przemyślę to, właśnie otwieram drzwi domu, nie masz się o co martwić, do jutra, kocham Cię, zapytam dzieci co sądzą na ten temat - powiedziałam, rozłączając się.
Weszłam do pokoju dzieci, które już spały, więc po cichu włączyłam laptopa i wystawiłam na aukcji nasz dom, wklejając zdjęcia sprzed kilku dni.
Ktoś z tyłu puknął mnie delikatnie w ramię.
- Pani Rain? - zapytał, skrzeczący kobiecy głos.
Odwróciłam się na pięcie i zobaczyłam kobietę z wydatnym biustem, całkiem ładnymi rysami twarzy, włosami przystrzyżonymi równo z brodą i pełnymi ustami.
Uśmiechnęłam się ciepło.
Usiadłam wraz z kobietą przy małym rzeźbionym stoliku, na którym stała świeczka.
- Jodi Billingham - powiedziała, podając mi dłoń nad świeczką.
Ścisnęłam ją przyjaźnie, uśmiechając się.
- No Pani Rain, proszę mi opowiedzieć czego potrafi Pani dokonać w kuchni, Chuck strasznie Panią wychwalał, ma szczęście, że wierzę mu na słowo.
- Tak naprawdę to nigdy nie pracowałam w takim zawodzie, moje potrawy to jedynie kuchenne eksperymenty - jęknęłam, zastanawiając się czy powinnam być szczera.
- Cieszę się, takie są najlepsze. Zacznie Pani od jutra. Widzimy się o ósmej, skończy Pani pracę około 14. Adriane, jeżeli będziesz miała jakieś pytania, śmiało. Nie jestem wredną szefową, choć niektórzy mnie za taką mają - powiedziała, uśmiechając się i ukazując równe, białe zęby.
- Jasne, dziękuję, do zobaczenia.
Wstałam od stolika i pożegnałam się z całkiem sympatyczną nową szefową.
Postanowiłam, że zrezygnuję z taksówki i nie tylko dlatego, że chciałam oszczędzać, ale po prostu chciałam się przespacerować.
Z małej kopertówki wyjęłam komórkę i wybrałam numer do Chucka.
- No i jak? Znalazłaś cycastą kowbojkę? - zapytał szyderczo.
- Chuck, daj spokój, jest naprawdę w porządku, zaczynam od jutra - powiedziałam, zanosząc się śmiechem.
- Gdzie jesteś? - zapytał, zmieniając ton głosu.
- Właśnie wracam do domu.
- Pieszo?
- Tak, czemu pytasz? - zapytałam.
- Jest późno, martwię się, proszę napisz kiedy dotrzesz do domu, obiecuję, że jutro się widzimy.
- O 14 kończę pracę - wtrąciłam.
- Podjadę po Ciebie.
- Chuck, zastanawiałam się nad sprzedażą domu - powiedziałam szybko, gryząc się w język.
- To dobry pomysł, jeśli chcesz możecie zatrzymać się u mnie do czasu aż nie znajdziesz nowej oferty, naprawdę czasami jest nudno mieszkać samemu w wielkim domu z psem - jęknął.
- Przemyślę to, właśnie otwieram drzwi domu, nie masz się o co martwić, do jutra, kocham Cię, zapytam dzieci co sądzą na ten temat - powiedziałam, rozłączając się.
Weszłam do pokoju dzieci, które już spały, więc po cichu włączyłam laptopa i wystawiłam na aukcji nasz dom, wklejając zdjęcia sprzed kilku dni.

-
Allie Songin:
-
Allie Songin:
-
Ellie Diffenbaugh:
Pokaż wszystkie (7) ›